|
Blog > Komentarze do wpisu
W technikolorze - album ślubny
Do wykonania tego albumu użyłam kremowego papieru wizytówkowego tłoczonego o strukturze przypominającej grubo tkany len, którego brzegi brudziłam brunatnozłotym tuszem, wydruków starych fotografii ślubnych, zasuszonych kwiatów storczyków, kart starej książki, dziurkaczowych wycinanek, garści perłowych guziczków oraz bawełnianej koronki i kilku akrylowych kropli do ozdobienia okładki. Powyżej zdjęcia okładek, poniżej wybranych stron i detali ze środka albumu. Uwaga: duuużo zdjęć!
I na koniec jeszcze raz cały komplet dla przypomnienia:)
Moje leniwe domatorowanie i chorowanie już jakiś czas temu się skończyło. Teraz nie mam na to czasu. Wymaszerowuję z ciepłego mieszkanka na długo przed pierwszym brzaskiem, wracam wykończona późnym wieczorem do pustego domostwa i nie wiem, w co ręce włożyć. Jem cokolwiek, co mi w ręce wpada, najchętniej ciasteczka lub czekoladę z ciepłym mlekiem. Mój nowy nałóg: mleko, koniecznie ciepłe. Piję je litrami, po raz pierwszy w życiu, bo nigdy nie lubiłam! Ostatni raz gotowałam w niedzielę rano - jajecznicę z cebulką:) Wieczorem nie chce mi się nawet kanapki zrobić. Ślubny lepszy, wpada do domu nad ranem tylko na szybki prysznic i tyle go nasze ściany widziały:) Nie pytajcie mnie, co je, bo nie mam pojęcia. Mimo wszystko coś tam usiłuję dłubać powolutku, ale z powyższych względów na efekty trzeba będzie jeszcze troszkę poczekać. A pomysły kłębią się w głowie i chęci do rękodzielniczej produkcji nie brakuje, tylko doba jest stanowczo za krótka. środa, 25 listopada 2009, rybk_a
TrackBack
|
|