Menu

PRACOWNIA RĘKODZIEŁA - hand made by AR

Scrapbooking i inne pasje: ręcznie wykonane albumy, księgi gości, kartki, zaproszenia, winietki, zawieszki - wyjątkowe prezenty na każdą okazję! A także moja najnowsza pasja - córeczka Zuzanka i synek Roszko

W zimowym anturażu

rybk_a

zuziazima2012-13d

Zima poszła sobie wreszcie i wygląda na to, że już na razie nie wróci. Najwyższy więc czas na fotograficzne podsumowanie zimy. A oto my w zimowy anturażu:

zuziazima2012-13c

zuziazima2012-13g

zuziazima2012-13a

A co poza zdjęciami? To druga zima z Zuzią na pokładzie, jednak pierwsza minęła niemal niepostrzeżenie wśród niemowlęcych dolegliwości, kolek, biegunek, problemów z karmieniem, ślęczenia z buczącym laktatorem i tym podobnych noworodkowych atrakcji. Tegoroczna zima okazała się może nie mniej intensywna, ale już - co za ulga! - bez ogólnego wczesnomacierzyńskiego przerażenia leciwej już debiutantki. Zima to była szczególna, pod wieloma względami przełomowa: podczas tej zimy Zuziątko skończyło swój pierwszy roczek, po raz pierwszy stanęło na nóżkach, uczyniło swoje pierwsze kroczki, po czym bardzo szybko już samodzielnie zaczęło biegać, wypowiedziało swoje pierwsze zdania: "Nie ma am", "Nie ma taty" i "Tata pa pa".

zuziazima2012-13e

Z początku, niezależnie od pogody i mrozu, codziennie spacerowałyśmy co najmniej 2 godziny dziennie, na co tato patrzył z przerażeniem. Mama rozruszała kości i spaliła nieco kalorii, dziewczynka się przewietrzyła, czasami zdrzemnęła. Ale potem mama zaniemogła, następnie dzieciątko się przeziębiło i dłuższy czas z przymusu siedziałyśmy zamknięte w czterech ścianach, z dużą szkodą dla maminej figury, niestety.

zuziazima2012-13

Tymczasem Zuzia niepostrzeżenie z niemowlęcia przeistoczyła się w malutką dziewczynkę, słodką jak cukiereczek, delikatną, wrażliwą, a zarazem tak bardzo kapryśną małą złośnicę. Jest cudowna, kochana, piękna. Kiedy mam ją na rękach, nie mogę się powstrzymać, żeby jej nie całować. Ale jest to też bardzo humorzasta istotka, pod każdym względem nie do przewidzenia. Przez tydzień szła grzecznie na drzemkę punktualnie o godzinie 12.00? To przez następne kilka dni nie pójdzie wcale! Zasypiała o 21.00? To teraz będzie zasypiać przed 23.00! Wstawała o 8.00? Teraz 6.00 jest dobrą porą na pobudkę!

zuziazima2012-13b

Absorbująca bez reszty. Nic mi nie pozwala w domu zrobić, wciąż domaga się całej uwagi. Dalej budzi się w nocy chociaż raz, najczęściej więcej. Uwielbia książeczki i literkowe puzzle, biega do nas z puzzlem i woła"A!", albo "U!":) Jak tylko wstanie, wyciąga książeczki i każe mi opowiadać, co jest na obrazkach i śpiewać, nawet ubrać się nie mogę, ani jedzenia przygotować, bo jest wrzask lub żałosny płacz, że mama się czym innym zajmuje, a dziecię z książeczką albo puzzlem czatuje u mej nogi. Jest żądna wiedzy, a do jej zaspakajania ja jestem jej potrzebna.  

zuziazima2012-13f

Wciąż muszę jej śpiewać piosenki, ale nie jakiekolwiek, tylko właśnie tę, na którą akurat mała królewna ma ochotę, a przecież nie mam pojęcia, jaką sobie życzy, więc ja śpiewam, Zuzia po pierwszych słowach mówi "nie", zaczynam następną i znowu jest "nie" i tak, aż mi się repertuar wyczerpie, albo wreszcie trafię, wtedy zadowolona panienka uśmiecha się, kiwa i tańczy. Czasem daje mi znaki, pokazując obrazek w książeczce, lub jakiś przedmiot, o którym ma być piosenka. Jak chce, żeby jej śpiewać, to się tak śmiesznie kołysze na boki - wtedy wiem, że chodzi o piosenkę, a nie o coś innego, późno to chyba zrozumiałam, ale w końcu do mnie dotarło:)

zuziazima2012-13h

Ostatnio machała swoim za małym już puchatym bamboszkiem: "Yyy!", "Yyy!!" (tu trzeba nadmienić, że to yyykanie Zuzine, jest tak donośne i irytujące, że ma się ochotę jak najszybciej spełnić każde życzenie, żeby go tylko już nie słuchać). "Tak, kapcioszek, kochanie, bucik..." - ja na to. Zuzia dalej macha i coraz głośniej yyyka. "Ten bucik jest już na ciebie za mały, nie da się go włożyć". Irytujące yyykanie przybiera na sile. Zuzia kołysze się na boki. "Nie znam piosenki o kapciu..." - kwituję. "YYYYY!!!!!" "YYYYYY!!!!!" Po dłuższej chwili mój mózg w sposób cudowny zaskoczył i coś mnie oświeciło: "Miała baba koguta, koguta, wsadziła go do buta, do buta, hej!" - zaśpiewałam. Zuzia zadowolona kiwa się i tańczy... A od jakiegoś czasu... masakra normalnie... otóż muszę też śpiewać jej przy jedzeniu: "Zuzia je kanapkę, Zuzia je kanapkę, hejże, hejże, hejże ha, Zuzia je kanapkę..." Inaczej nie ma jedzenia... O luuudzieee, da się z tego jeszcze jakoś wypisać?!!!

zuziazima2012-13j

Ma ogromne poczucie humoru, ale nie jest śmieszką, nie zaśmiewa się w głos co chwilę, jak niektóre z dzieci. Często robi nam kawały, udaje, że spełnia nasze życzenie: poproszona idzie grzecznie w stronę łazienki lub przewijaczka, podaje przedmiot, by po chwili, tuż przed naszym nosem, odwrócić się na pięcie i zwiewać w odwrotną stronę, lub zabierać rączkę z przedmiotem i chować za siebie, śmiejąc się głośno. Razu pewnego rozśmieszyła mnie do łez, tak, że rechotałam pół godziny, zamiast usypiać dziecię. "Tu Pan Jezus chodzi po wodzie" - powiedziałam beznamiętnie, pokazując obrazek w książeczce. "Tup, tup, tup" - odparła rzeczowo Zuzia.

zuziazima2012-13i

Za kilka dni Zuzanna Michalina ukończy 16 miesiąc życia. W dalszym ciągu karmię ją piersią i w najbliższej przyszłości nie planuję tego zmieniać.

 

Jak stylizacja, to stylizacja, poniżej szafiarskie namiary;)

 

Zuzia:

nepalska czapa - z drugiej ręki

kombinezon - Cheeroki, z drugiej ręki

szalik - Auchan

 

mama:

czapka - F&F

szydełkowa chusta - po prababci

kożuch - Kaufland

 

wózek: Jane Slalom Pro, z drugiej ręki

© PRACOWNIA RĘKODZIEŁA - hand made by AR
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci