Menu

PRACOWNIA RĘKODZIEŁA - hand made by AR

Scrapbooking i inne pasje: ręcznie wykonane albumy, księgi gości, kartki, zaproszenia, winietki, zawieszki - wyjątkowe prezenty na każdą okazję! A także moja najnowsza pasja - córeczka Zuzanka i synek Roszko

Dziura w sercu

rybk_a

ciastolinaPo naszych ostatnich perypetiach z tworzeniem babciowo-dziadkowych serduszek (klik!), dziwnie szybko zaryzykowałam kolejne podejście do jakże relaksującego zajęcia, jakim jest tworzenie rękodzieła z dwulatką. Tak się złożyło, że znowu serce na tapecie - ach, jakaż jestem mało pomysłowa, nie ma co! Na swoje usprawiedliwienie napiszę tylko to, iż Walentynki były za pasem, więc co, jak nie serducho z tej okazji?! Tym razem jednak wyklejane ciastoliną! A co, niech zobaczą, iż dziecię me różne techniki i materiały plastyczne zna i stosuje!

Tak szczerze powiedziawszy, to całą tę akcję wymyśliła i wymogła na mnie sama Zuzia we własnej osobie. Tak, tak - najnormalniej w świecie wymogła! Trzeba przyznać, iż do tego akurat, to ma dziewczyna prawdziwy talent... A było to tak:

ciastolina1

Na Craft Wawa (tak, byłam na małych zakupkach, a Zuza nawet na miejscu, w towarzystwie innych dzieci, "tworzyła" z tatusiem obrazek!) otrzymałam od obsługi sklepu Malowana Lala ulotkę na temat mas plastycznych dla dzieci. Zuza, zobaczywszy na tejże "ciastolinkę" bardzo podobną z wyglądu do tej, którą kupiłam jej w Biedronie, od razu mi ją zachachmęciła i już nie oddała, dołączając ją do swojego zestawu ciastoliny i nie pozwalając nawet obejrzeć i przeczytać - taka ci ona! (swoją drogą ciekawe, czym, prócz rzecz jasna ceny, różni się owa "silk clay" od zwykłej ciastoliny z Biedronki).

Jedno ze zdjęć w ulotce przedstawiało wyklejane obrazki, które tak się spodobały Zu, że od razu chciała taki zrobić. Hmm... Obrazki były bardzo zaawansowane, jakieś wyklejane karykatury, portrety... Jednak w mojej głowie pojawił się pomysł: czemu by nie zrobić jakiegoś prostego wyklejonego kształtu, może nawet jakaś zawieszka z tego powstanie... - tu moja rozbujała czasami kraftowa wyobraźnia zaczęła działać chyba za bardzo... Już widziałam moje dziecię skupione na skrupulatnym wyklejaniu naszkicowanych kształtów i dopasowującego zadane kolory, gdy ja w tym czasie... - taaak, tu już wkraczamy w sferę moich marzeń, np. odpisać na ważnego maila.

ciastolina2

Tak więc obiecałam, że będziemy wyklejać obrazek. Że dla dziadków będzie. Córa żądała przystąpienia do akcji zaraz teraz natychmiast. Na nic się zdały tłumaczenia, iż mama musi się przygotować.

- Wyklejać! Wyklejać! Zuzia chce wyklejać! - wołał po wielokroć mały człowiek tonem nie znoszącym sprzeciwu. I masz ci los, obiecaj coś córce, wspomnij chociażby - wszystko zostanie użyte przeciwko tobie!

- No dooobraaa Zuza, już coś szukammm, już... -

- Wyklejać, wyklejać, Zuzia chce wyklejać! - płaczliwie popędzała mnie dziecko.

Zaczęłam grzebać w jednej z wielu moich szuflad wypełnionych po brzegi wszelakim dobrem, które każdy normalny człowiek wyrzuca do kosza. Szczęśliwie znalazłam kawałek grubszej tekturki - fragment jakiegoś opakowania. Naprędce, odręcznie wycięłam z niego kształt serca.

- Mamo! Chcę wyklejać!!! - towarzyszyło mi rozpaczliwie przy wszystkich powyższych czynnościach, więc zważcie, iż działałam pod silną presją.

Nie wiem dlaczego, wydawało mi się, że serce powinno być duże, więc wycięłam takie naprawdę sporych rozmiarów. I to był duży... błąd. Pomyślcie logicznie - kto będzie bawił się w wyklejanie serduszka milionem małych kolorowych kropeczek z ciastoliny? Dwuletnia Zuzia? Czyżby? Hmmm...

Zaraz, zaraz, ale skąd moja mała artystka będzie wiedziała, gdzie jaki kolor powinien być i jak skomponować serduszko, by ładnie wyglądało? Tu wpadłam na idiotyczny w swej naiwności pomysł i zamiast dać w końcu zniecierpliwionej do granic możliwości córce to nieszczęsne serducho... chwyciłam za kredki i pokolorowałam serduszko na cztery jaskrawe kolory, według których serduszko miało być wedle moich wyobrażeń wyklejone. Perfekcjonistka się znalazła, ech...

ciastolina3

Wreszcie można było przystąpić do właściwej akcji, uff, co za ulga. Wybrałam cztery kolory ciastoliny, pokazałam, jak uszczknąć odrobinę, zrobić z tego kuleczkę i rozpłaszczyć w odpowiednim miejscu obrazka. Voila! Baw się dziecię, a ja będę... - tu znowu wkraczamy w sferę mych przyziemnych marzeń o zrobieniu tego czy owego. Tymczasem Zuzi, owszem, wyklejanie się bardzo podobało, ale... to mama miała przygotowywać dla niej kulki. Ona sama rozciapywała je z upodobaniem w raczej przypadkowych miejscach. Albo jedną na drugą, albo żółtą na czerwoną, albo... No za grosz konsekwencji i chęci zapełnienia całej przestrzeni zgrabnymi kropeczkami według pracowicie naszkicowanych wytycznych!

ciastolina5

Z początku włączył mi się perfekcjonizm i - równie pracowicie, jak niemądrze - przeklejałam kolorowe ciapki na właściwe miejsca, dociapywałam szybko, gdzie było trzeba, by ładnie zapełnić przestrzeń, wyrównywałam nierówności. Po drugiej turze prac serce wyglądało jako tako, w każdym razie jakaś ideę można było dostrzec. Wtedy mama-cerber wstała na moment od stołu, by odejść pół kroku i zaparzyć sobie herbatę. Kiedy wróciłam, zobaczyłam wielką czarną ciapę na samym środku misternie wyklejanego serduszka. Aż nie mogłam uwierzyć własnym oczom.

- Co ty robisz, Zuzia? - zapytałam drżącym głosem.

- Ja tu robię taką górkę... - z prawdziwym przejęciem i pasją w oczach opowiadała córa, dociapując więcej i więcej czarnej masy. - I tu będzie taka dziura... - serce prawie mi stanęło, gdy z impetem wsadziła paluch w środek tworząc ogromny krater...

Oto jest wizja rzeczywistości mojej słodkiej dwuletniej córeczki - czarna dziura w sercu!

W jednej chwili spokorniałam. Z nieznanych sobie powodów, usiłowałam bezsensownie wtłoczyć me dziecko w idiotyczny schemat i zrobić z jej własnej sztuki równiutko wyklejony, naiwny obrazek, z kiczowatym tęczowym serduszkiem w roli głównej, podczas gdy jej ból egzystencjalny podpowiadał zgoła odmienne kształty i barwy. Wszak życie nie jest sielanką, wie to doskonale nawet tak małe dziecko. Myślicie, że nie ma problemów, bo ją kochamy i troszczymy się o nią? Błąd. Wszak każdego dnia dziesiątki razy okrutni rodzice z nieznanych Zuzi powodów mówią "nie". Odmawiają podania ciastek zamiast obiadu. Zmuszają do sprzątania zabawek. Marudzą i okazują niezadowolenie, gdy biega w środku nocy po mieszkaniu, lub domaga się ziemniaków nad ranem. Mama, mimo licznych nawoływań, ociąga się w nocy ze wstawaniem i równie mało ochoczo czyni to rano. Wybiera wkładanie naczyń do zmywarki, zamiast zabawy klockami. Zwykle śpiewa nie tę piosenkę, którą trzeba. Nie potrafi ugotować obiadu w minutę. Tata nie chce biegać na czworaka wokół stołu dziesięć razy z rzędu. Nie pozwala dotykać komputera, pilota i telefonu, czyli najciekawszych przedmiotów w domu. I najgorsze ze wszystkiego - co jakiś czas wykonują na jej głowie najstraszniejszą torturę zwaną myciem włosów - na samo wspomnienie zbiera się na płacz...

PS. Zdjęłam z serca tyle, czarnej ciapy, ile się dało, ale tylko dlatego, że najzwyczajniej w świecie szkoda mi było ciastoliny, więc na poniższym zdjęciu "górka" jest w stanie szczątkowym, a "dziury" już nie ma.

PS.2 Wbrew pierwotnym planom, serce nie powędrowało w ręce dziadków - cieszy nasze oczy, a w przypływie natchnienia Zuzia jeszcze mu dokleja... więcej czarnej ciapy.

ciastolina4

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [biurkowa] *.internetunion.pl

    Doskonały opis tworzenia z dzieckiem, szczerze się uśmiałam:D A wyobraźnia i determinacja dziecka nie zna granic, szkoda energii na wprowadzanie własnej wizji artystycznej;)</b>

  • pieknalilith

    Oj, jak ja dobrze to znam. Nie raz i nie dwa probowalam zaszczepic w corce moja wizje dziela, ktore aktualnie bylo wykonywane. I tu nastepowal konflikt interesow bo przeciez trzeba to cos jeszcze artystycznie pogniesc, albo wyciac dziure na samym srodku badz najwazniejsze: dorysowac ludzikowi zeby. No bo jak to tak bez zebow;) Zapewniam, ze z biegem czasu bedzie tylko ciekawiej:) Gratuluje posiadania tak super kreatywnego dziecka :)

  • rybk_a

    Cóż, człowiek uczy się na błędach, na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że jestem debiutującą i jeszcze bardzo niedoświadczon mamą:) Bardzo dziękuję za wyrozumiałe komentarze:)

© PRACOWNIA RĘKODZIEŁA - hand made by AR
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci